Parę razy już o tym myślałam, dziś stwierdziłam, że warto spróbować. W końcu i tak nikt tego nie czyta, prawda?
Drobnymi fragmentami będę dzieliła się z Wami jednym z moich opowiadań. Każda konstruktywna krytyka mile widziana.
Oto pierwsza część. Miłego czytania.
_____________________________________
„Świat potrzebuje bohaterów”
Takie słowa padły dawno temu z ust kogoś kto był jej bliski. Pamiętała swoją naiwną reakcje i jego pełen żalu uśmiech gdy usłyszał te słowa:
-Ty jesteś moim bohaterem! Razem zostaniemy bohaterami dla całego świata!
Czysta naiwność. Tylko dziecko mogłoby coś takiego powiedzieć. Ale przecież miała wtedy zaledwie dziewięć lat. Czego można było spodziewać się po takim kurduplu? Przecież w tym wieku każdy wierzy w bohaterów. Jeszcze. Ta wiara jednak szybko się rozmywa. Gdy nie ma już nikogo kto obronił by cię przed prawdziwym światem, nie ma już szans by wierzyć w bohaterów.
„Jesteś pewna? Możesz zostać bohaterem dla jednej osoby…może dwóch. Ale dla całego świata? Prawdziwi bohaterowie…..”
Lepiej byłoby , żeby nigdy nie dokończył tych słów. Przecież On zawsze miał racje. Te jego smutne oczy gdy wypowiadał te słowa…on wiedział co go czeka.
„Prawdziwi bohaterowie umierają”
Miał racje. W dzisiejszych czasach wszyscy bohaterowie wymarli. On też. Umarł, bo płacz głupiego dziecka skłonił go do tego by stał się prawdziwym bohaterem. Bo dla tej dziewczynki sprzeciwił się JEGO ludziom. Bo jego uczennica nie mogła siedzieć cicho tak jak powinna. Nie. Musiała poprosić. Przez to zginął jak wielu innych bohaterów. Ale przed śmiercią powiedział coś jeszcze…
Ciemność. Ból. Ciemność i ból. Zawsze gdy starała się przypomnieć te słowa tak się działo. Dlaczego nie potrafiła? Nie wiedziała, a nie miała nikogo, kogo mogłaby spytać o rade.
-Płaczesz?-usłyszała dziecięcy głos obok siebie. To wyrwało ją z świata wspomnień. Nie była już dzieckiem.
Teraz klęczała przed grobem swojego mistrza, bo dziś była 8 rocznica jego śmierci. Pojedyncze brązowe kosmyki wymykały się spod kaptura który naciągnęła aż na oczy, które teraz posłały badawcze spojrzenie dziewczynce która stała pod drzewem. Mogła mieć…jakieś jedenaście lat. Ubrana była w białą sukienkę a blond włosy związane miała w dwa warkoczyki. Była czysta i schludna. Żadnych śladów bo chorobach czy ranach. Czyli na pewno nie była z dolnej części miasta.
-Nie.-odparła po chwili ciszy dorosła dziewczyna wstając. Poprawiła szarą bluzę którą miała na sobie. Była o kilka rozmiarów za duża przez co doskonale ukrywała jej płeć.- A ty co tutaj robisz dziewczynko?
-Mój dziadek zasnął. Mama powiedziała ,że musi położyć się pod ziemią-odparła, po czym wygięła usta w podkówkę-Ale ja wiem , że kłamie. Dziadek nie obudzi się już. Dlatego wszyscy tam płaczą.
-Weroniko! Ile razy powtarzałam Ci byś nie rozmawiała z obcymi!-jak na zawołanie zjawiła się matka dziewczynki. Ubrana była w gustowną garsonkę, która na pewno kosztowała więcej niż cały dobytek dziewczyny w szarej bluzie, którą zmierzyła spojrzeniem w którym pogarda dla takiej osoby jak ona mieszał się z lękiem, który był całkowicie racjonalny. Przecież tak ubrana osoba na pewno nie pochodziła z górnego miasta, ani tym bardziej z kręgu. W takim razie mogła pochodzić tylko z dolnego miasta, obrzeży czy innej wylęgarni przestępców.
-Ale Ona płakała!-dziewczynka zrobiła minę jakby miała zaraz się rozpłakać. Kobieta spojrzała na wcielenie swoich lęków.
-Czego tutaj szukasz?! Zaraz wezwę strażników! Tacy jak Ty nie mają tutaj wstępu!-powiedziała oskarżycielskim tonem.
Mówiła prawdę. Nawet na cmentarz wstępować mogli tylko ci którym poszczęściło się na tyle by urodzić się w dobrej części miasta, lub w jakikolwiek inny sposób dostać się tam na stałe. Ci z gorszych części miasta nie mieli szans na pochowek tutaj. Do nich należało cmentarzysko za miastem. Nawet jeśli leżał tu ktoś im bliski, nie powinni mieć tu wstępu.
-Już znikam-powiedziała cicho. Jej ironiczny uśmiech doskonale skrywał się w cieniu kaptura. Zaraz po tych słowach podeszła do krawędzi cmentarza i płynnym skokiem przy pomocy podciągnięcia się, wskoczyła na mur otaczający to święte miejsce.