sobota, 20 października 2018

Deser

Nadszedł czas na kolejne hasło z Naszego wyzwania. Tym razem padło na "deser". Przyznam szczerze, że długo nie miałam pomysłu na to co mogłabym napisać.  Jednak nasze wyzwanie ma to do siebie, że zawsze trzeba coś wymyślić. Postanowiłam więc tym postem wpasować się w klimat przed Halloween.
Koniec tego wstępu. Miłego czytania!



Babeczka


Muzyka rozbrzmiewała w jej słuchawkach, gdy powolnym krokiem przemierzała ulice. Zastanawiała się czy dobrze robi. Czy powinna tam iść? Może jednak zawróci? Jeszcze nie było za późno. Ledwo zauważalnie pokręciła głową. Wiedziała, że tego nie zrobi. Dla niej już dawno było za późno. Wpadła jak śliwka w kompot. Nie potrafiła wyplatać się z tej dziwnej sytuacji. To wydawało się jedynym rozwiązaniem.
Zanim zdążyła się zorientować stała już pod dobrze znanym jej blokiem. Wpisała kod do domofonu i weszła do windy. W dłoniach trzymała pudełko. Niepozorne. Z białego plastiku z zieloną pokrywką. Czy na pewno powinna to robić? Winda zatrzymała się na trzecim piętrze. Wzięła głęboki oddech. Przywołała uśmiech na twarz, pukając do ostatnich drzwi na korytarzu. Nim zdążyła policzyć do trzech, drzwi otworzyły się ukazując wysokiego, przystojnego chłopaka o czarnych włosach i jasnych oczach, w których nie raz tonęła.
-Wchodź, reszta już jest- powiedział ściskając ją krótko na powitanie.
Odpowiedziała mu uśmiechem i skierowała się do pokoju, z którego dobiegały odgłosy wesołych rozmów.
-Cześć maleńka! -przywitał ją blondyn siedzący najbliżej drzwi. Poza nim w pokoju było jeszcze dwóch chłopaków, którzy pomachali jej na powitanie. Zanim zdążyła usiąść, jeden z nich wręczył jej butelką piwa.
-Też coś dla Was mam- powiedziała otwierając pudełko i stawiając je na stole. Oczom wszystkich ukazało się pięć apetycznie wyglądających babeczek.
- Wiesz, że nie przepadam za słodyczami-powiedział czarnowłosy siadając obok niej.
- Uwierz mi, tym razem będą Ci smakować- odparła posyłając mu najbardziej przekonywujący uśmiech na jaki byłą ją w tym momencie stać.
Reszta zdążyła się w tym czasie poczęstować i cichymi pomrukami wyrażała swoją aprobatę. W końcu i ciemnowłosy się skusił. Gdy wziął niepewny, pierwszy kęs, szczerze się zdziwił. Smakowały wprost wyśmienicie!
-A Ty nie jesz? -spytał biorąc kolejny kęs.
-Lepiej nie. Zrobiłam je specjalnie dla Ciebie i Twoich przyjaciół- odpowiedziała, a jej uśmiech stał się naglę dziwnie mroczny. Chłopak rozejrzał się po pokoju. Reszta towarzystwa albo już spała albo właśnie zasypiała, tak jak siedziała.
-Co w tym jest? Coś Ty zrobiła? - przerażony odrzucił babeczkę, pozwalając by upadła na podłogę. Ale było już za późno. Jego także zmorzyła nagła senność.
Uśmiech całkowicie zniknął z twarzy dziewczyny:
-Co było w środku? No cóż…- przypomniała sobie jak ostatniej nocy przygotowywała wszystkie składniki. Mąka, cukier, proszek do pieczenia, to co zazwyczaj… Oraz kilka igieł z korony świętego drzewa, parę kropel wody z najmroczniejszego stawu, pył z rozdroża i kilka innych dodatków, o których nie wspominał żaden przepis znaleziony w Internecie. To wszystko znalazła w starej księdze, którą przekazywało się w jej rodzinie od pokoleń. – To nie jest teraz ważne. Liczy się to, że teraz uśniesz. A gdy się obudzisz będziesz robił wszystko o co tylko poproszę. A wtedy w końcu wszystko będzie proste…