sobota, 16 grudnia 2017

Witaj żabciu

Po długiej przerwie powrót. Dziś kolejne hasło z słoikowego wyzwania. Przyznaje się szczerze, że jestem z nimi nieco w plecy, więc teraz może zacznę nadganianie i posty będą pojawiać się częściej.
Hasło na dzisiaj "Żaba"


Ktoś powiedział jej kiedyś , że nawet najgorsza potwora znajdzie swojego amatora.  Pokiwała głową, udając, że słucha, ale tak naprawdę miała gdzieś jego słowa. Po co miała się tym przejmować? Do potworzycy było jej daleko. Była najładniejszą dziewczyną na całym roku. To nie była zawyżona samoocena.  Taka była prawda i ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Widziała jak mężczyźni reagują gdy puszcza im oczko, albo rzuca przeciągłe spojrzenie spod długi rzęs, pozwalając im utonąć w ich bezkresnej zieleni.  Bawiło ją to jak nie byli w stanie oderwać wzroku gdy kręciła biodrami. Dziewczyny zazdrościły jej długich, ognistorudych włosów i delikatnych piegów.  Była królową. Wszystko miała na wyciągnięcie ręki.
Tak było kiedyś. Do momentu gdy tamtego feralnego dnia postanowiła wracać sama. Powinna wiedzieć, że coś było nie tak. Już na imprezie przesadziła. Nie powinna była naśmiewać się z tamtej dziewczyny. To nie jej wina, że zamiast urody los podarował jej coś innego. Gdyby tylko wiedziała co takiego…
Zdziwiła się gdy zobaczyła ją na końcu alejki. Wyszła z zabawy kilka godzin przed nią, dlaczego miałaby jeszcze kręcić się po okolicy? Na początku nie zwróciła uwagi na jej cichy, melodyczny szept. Pomyślała jedynie , że tamta przesadziła nieco z drinkami. Zastanawiała się przez chwilę czy nie zadzwonić po taksówkę dla niej. Może i nie była urodziwa, ale niektórym nie na tym zależało. Nie chciała mieć na sumieniu tego co mogłoby się jej stać. Ale wtedy ta brzydula ruszyła w jej stronę nadzwyczaj pewnym krokiem. Rzuciła w jej stronę jakimś proszkiem. Jedyne co zdążyła zrobić to zasłonić się ramieniem. Zobaczyła jak otula ją połyskująca zielenią mgła.
- Zobaczymy czy wciąż będziesz taka dumna…żabciu- złośliwy uśmiech pojawił się na twarzy brzyduli. Co dziwne, przez chwilę nie wyglądała tak źle. Prawdę mówiąc wydawała się …naprawdę piękna. Jednak zdawała się być dziwnie wysoka. Wszystko zaczynało stawać się dziwnie duże…
To było dwa miesiące temu. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Nie było już imprez. Nie było chłopaków odwracających się za nią na korytarzach. Nie było uczelni. Zazdrosnych przyjaciółek. Niczego do czego przywykła.  Była tylko ona, regularnie przynosząca jej jedzenie. Była woda i kamień.  I odbicie w szklanych ścianach jej nowego domu. Odbicie które codziennie przypominało jej o tym kim teraz jest. Zielona skóra. Długie nogi. Duże oczy. Błony między palcami.
-Witaj żabciu.