Śnieżnobiałe włosy, oczy niczym dwie tafle zmarzniętego
jeziora, długa, biała lub lekko błękitna suknia, obowiązkowy puszysty płaszcz,
dłonie zimne niczym ostatni podmuch nocy. Do tego porywająca dzieci, albo
śpiewająca piosenki wśród gór i zawiei. Tak właśnie ludzie personifikują zimę. Zgadzają
się tylko dwie rzeczy.
Jestem kobietą i , rzeczywiście, mam lodowato zimne dłonie. Całą
resztę możesz włożyć między bajki. Chociaż
niektóre z nas rzeczywiście wyglądają podobnie. Tak. Dokładnie. Jest nas więcej.
Każda z nas ma swój teren nad którym panuję. Tak więc, jeśli spadło za mało,
albo za dużo śniegu. Jeśli mróz jest za silny, albo nie ma go wcale…Możecie
winić Nas. Ale zanim to zrobicie pomyślcie o tym jak utrudniacie nam pracę. Jak
ciężko jest przywołać biały śnieg gdy dusisz się smogiem? Jak mogę zamrozić
jezioro jeśli skaziliście je tak, że niemal nie rozpoznaje jego składu?
Wiemy, że są inni, którzy przychodzą przed nami, albo po
Nas. Nigdy ich jednak nie widziałam. Albo widziałam i nie rozpoznałam? Wiem
jednak, że i Oni mają takie problemy.
Dziś spaceruje po ulicach Chojnic. Dym gryzie mnie w oczy.
Na ziemi widzę resztki po wczorajszych fajerwerkach, a gdzieniegdzie szkło.
Mijając mnie, nawet nie będziecie wiedzieli kim jestem. Ot, zwykła dziewczyna w
ciemnym płaszczu i kozakach. Czerwona czapka, naciągnięta na uszy i taki sam
szal podciągnięty pod samą brodę. Pojedyncze brązowe kosmyki uciekają mi na
twarz. Mokną od deszczu.
Chciałabym powiedzieć Wam, że spadnie dziś śnieg. Ale nie
jestem w stanie tego zrobić. Za to mam dla Was ostrzeżenie. Zacznijcie dbać o Waszą
planetę. Ziemia nie jest tylko Waszym domem. Jeśli tego nie zrozumiecie i nie
zaczniecie działać…No cóż…My zaczniemy. Świat bez Was wciąż będzie domem dla
innych.