Ta kwestia rozbrzmiewała mi w głowie gdy przekraczałam próg kina. Bałam się , że „Przebudzenie Mocy” nie okaże się godną kontynuacją jednej z moich ukochanych serii. Nie mogłam się bardziej mylić. Pomimo kilku dość słabych momentów oraz dwóch faktów przez które moje serce wciąż krwawi, film naprawdę mi się spodobał.
Zacznijmy od początku. Gdy na zajęłam swoje miejsce na sali w towarzystwie mojego brata i jego dziewczyny, szybko zauważyłam jedną rzecz. Zaniżaliśmy średnią wieku osób tam. Jako dwudziestolatka, byłam jedną z najmłodszych osób na sali. Przewagę miały osoby trzydziesto-czterdziestoletnie. Przypomniało mi to, że Gwiezdne Wojny były przez długi czas zapomniane przez moich rówieśników. Ale widocznie wciąż zajmowały ciepłe miejsca w sercach ludzi którzy poprzednie części także mogli zobaczyć w kinach.
Zaczyna się melodyjka którą wszyscy tak dobrze znamy. Układam się wygodniej w fotelu i łapie ostrość okularów (myślę , że wszystkie osoby które noszą na co dzień okulary i czasami wybierają się na filmy w 3D rozumieją o co mi chodzi). Przez pierwsze minuty byłam niepewna. Jednak szybko zauważyłam, że ten film ma to co najlepsze z swoich poprzedników. Klimat, piękne krajobrazy, odrobinę humoru połączoną z powagą. I kosmos. Wspaniały, przepełniony Mocą kosmos.
Ostrzegam , że dalsza część zawiera spoliery, więc osoby które jeszcze nie oglądały, zapraszam ponownie później. Po zapoznaniu się z nową stroną mocy. A więc teraz czas na przemyślenia, obserwacje i zażalenia.
BB8- kolejny mały, uroczy robot. Zapewne miał zastąpić R2D2. No cóż, to mu się nie udało, ale i tak był uroczy. Wywołał u mnie kilka salw śmiechu i oczarowanych westchnień. Ulubiony moment z nim? Gdy pokazuję Finnowi zapalnik. Gdy już mowa o robotach- C3PO i jego idealne wyczucie chwili jak zwykle było wspaniałe. Zaś R2, choć brał udział w akcji tylko chwilę , zdążył uratować sytuacje. Jak zwykle. Gdyby nie R2D2 Jedi przestaliby istnieć już dawno temu. Czy ktoś z was także doszedł do wniosku, że najwyższa pora nauczyć się języka robotów? Chciałabym wiedzieć, chociażby, za co nasz mały biało-niebieski ulubieniec dostał po głowie od C3.
Kolejna sprawa. W końcu zobaczyliśmy szturmowca który celnie strzelał. I co się stało? Tak! Przeszedł na stronę rebeliantów. Wniosek jest prosty. Złym możesz być tylko jeśli nie masz cela.
Rey. Spójrzcie tylko na nią. Czekająca i ciężko pracująca na pustynnej planecie. Posiada niezwykle potężną Moc. Potrafi jej używać całkiem nieźle, choć nigdy nie trenowała. Przyzywał ją miecz Anakina i Luka. Ona zdecydowanie jest Skywalkerem. Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości….Nazwała Sokoła Milenium śmieciem. Przecież to cecha typowa dla tego rodu!
„Jesteśmy w domu Chewie”. Han Solo powraca na Sokoła. Aż łezka kręci się w oku. Oczywiście wrócił też do starego zajęcia. Nigdy nie wątpiłam w to, że na nowo zostanie największym kanciarzem w całym wszechświecie. Podobały mi się też różne skojarzenia Finna i Rey. Ten pierwszy od razu skojarzył Hana z jednym z największych rebeliantów. Zaś Rey, jako najwspanialszego przemytnika. Bo oto nasz Han. Najlepszy przemytnik wśród bohaterów. Boże jak Ja za Nim tęskniłam. I tu dochodzimy do momentu którego nie akceptuje. Śmierć Hana. Po prostu nie akceptuje tego faktu więc nie będę się nawet nad tym rozpisywać . Powiem Wam tylko, że mój okrzyk „To niesprawiedliwe!” zaginął wśród szumu jaki powstał na Sali w tym momencie. Zaś chłopak siedzący za mną ładnie podsumował tą sytuacje „ Pieprzyć taki rozwój sytuacji. Wychodzę stąd”.
Po raz kolejny otrzymaliśmy także ulepszoną Gwiazdę Śmierci, którą i tym razem udało się rozwalić małym statkiem który wleciał do jednego z jej ważniejszych elementów. Nah, po co ulepszać budowę.
Kylo Ren. Gdy pojawił się po raz pierwszy na ekranie, poczułam zew Ciemnej Strony. Gdy się odezwał aż dostałam ciarki. Idealny Sith. Mroczny. Silny. Z postawą aż krzyczącą o jego potędze. O głosie który kusi by się do niego przyłączyć. No ale…Potem ściągnął maskę. I naprawdę wolałabym żeby tego nie robił. Czy tylko ja uważam , że wygląda jak młody Snape?! Nawet głosu już tak fajnego nie miał… Dostał też humorków. Serio? I ta jego mania by być jak Vader. Powinien pojawić się duch Anakina ( moc by na to pozwoliła czyż nie? Coś podobnego miało miejsce z Kenobim przecież) i uświadomić wnuka, że na koniec nawet on powrócił do światła. Poza tym…Ben. Ben Solo. Moment gdy pada jego imię. Też poczuliście ten ból? Został nazwany po Obi-wanie!
Chciałabym napisać jeszcze dużo. Wyrzucić z siebie te wszystkie emocje i przemyślenia. Niestety muszę zbierać się do pracy. Grrrr….
Ogólnie rzecz biorąc, pragnę także dodać, że już w zeszłym tygodniu dwukrotnie brałam się za pisanie nowej notki- o „Kosogłosie” i książce „Ja, diablica”. Jednak jakoś nie miałam motywacji by dokończyć. Dopiero odległa galaktyka mnie do tego zachęciła.
Jedno pytanie na koniec. Po której stronie Mocy Wy się opowiadacie?
Niech Moc będzie z Wami!
Jak dla mnie wątki z Kylo są jak najbardziej spoko; poza walką z Finnem - ja rozumiem, że szturmowcy byli szkoleni w walce w zwarciu, ale nie posiadając mocy powinien zostać pokonany praktycznie od razu.
OdpowiedzUsuńCo do komentarza odnośnie szturmowców, to byli oni świetnie wyszkoleni, a ich "celność" z starych części jest wytłumaczona kilkoma teoriami (polecam m.in. https://www.youtube.com/watch?v=lBOnlKhg7hE)
Co do momentu, który zatrzymał chociaż na chwilę serca wielu fanów, to przyznam, że popieram to. Z jednej strony dlatego, że nie lubię "nieśmiertelnych" bohaterów (o czym pisałem przy poprzednim poście), a z drugiej muszę powoli "wycofywać" starych bohaterów i zrobić miejsce nowym. Jeśli mają zamiar nagrać więcej części/trylogii, to będą musieli się zmagać z łączeniem różnych wątków, żeby nie wywarło to wrażenia oglądania różnych filmów o tym samym tytule (jeśli następne części będą warte poprzedników, a ta moim zdaniem była).
mógłbym wiele napisać, pewnie też cały taki post, albo i dłuższy, ale w skrócie wyrażę moją ocenę:
+ klimat starych części w nowej oprawie
+ bohaterowie (wyraźni i autentyczni)
+ humor, a zarazem powaga
+ akcja - dużo dobrych fragmentów zapadających w pamięć
+ brak Ewoków :D i oby nic na ich podobieństwo nie dodali :P
- schematyczność (dużo podobieństw do Nowej Nadziei - co do Ray mam to samo zdanie, a nawet więcej się domyślam)
- Finn (ma za dużo farta jak na kogoś z tak słabymi pobudkami)
Kal
Rozumiem , że musieli zabić kogoś z starych części, tylko szczerze mówiąc, liczyłam , że akurat Hana zostawią z nami dłużej. Nie mogli zabić Lei?
UsuńBrak Ewoków też uznaję za plus. Zaś sceny z Benem mi się podobały, tylko naprawdę , wolałabym żeby został w masce.