Moi drodzy czytelnicy, którzy
wciąż jakimś cudem wciąż tu powracacie. Najpierw kilka informacji
organizacyjnych, ale spokojnie, będzie krótko.
By zmotywować się do częstszego dodawania notek podjęłam się dwóch wyzwań.
Pierwsze jest proste i zachęcił mnie do niego znajomy ze studiów. Co dziesięć dni będę dzieliła się z Wami
rozdziałem nowej historii pod tytułem „Cena pokoju”. Drugie zadanie będzie
nieco inne i nie ma określonej częstotliwości. Wraz z współlokatorkami z
akademika posiadamy pewien tajemniczy słoik. W nim na karteczkach zapisanych
jest kilkadziesiąt haseł. Po wylosowaniu jednego z nich tworzymy własne
interpretacje. Dziewczyny zobowiązały się do rysunków, ja zaś do krótkich
opowiadań bądź innego rodzaju tekstów poruszających ową tematykę. Okazjonalnie
ich dzieła będą pojawiały się także tu. Pierwsze losowanie za nami. Tak
więc….PIRACI.
Piraci to stary, nigdy nie
starzejący się, motyw na dobrą historię. Jest tysiące, jak i nie miliony
interpretacji. Skupię się jednak na czterech. Każdej innej. Nie tylko
fabularnie ale i gatunkowo. Film. Animacja. Książka. Gra.
Wybór filmu jest dość oczywisty.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku, naszą akademikową lodówkę-
Snape- zdobił wizerunek z właśnie tej serii. „Piraci z Karaibów”. Chyba nie
t
rzeba ich przedstawiać, prawda? Trójka głównych bohaterów jest znana raczej
wszystkim. Cwany, wiecznie pijany KAPITAN Jack Sparrow. Mężny, uczciwy i
odważny Will Turner. Oraz oczywiście piękna dama w opałach, która uczy się jak
o siebie zadbać- Elizabeth Swann. Oraz Czarna Perła, która, choć nie jest
człowiekiem, jest najważniejszym bohaterem tej sagi. Ich losy niespodziewanie
łączą się i w pewien sposób, już na zawsze, splatając się ze sobą. Piękne
ujęcia, fantastyczne krajobrazy, ciekawe przygody, zapadające w pamięć teksty,
barwne postacie. Krótko mówiąc dobry film na pochmurne październikowe wieczory,
by na chwilę pomarzyć o słońcu. Moim ulubieńcem była małpka- mały Jack.
Animacja. Miała premierę gdy
miałam zaledwie siedem lat. Żadna nowość. Więc zapewne i Wy kiedyś już ją
widzieliście. Nie trudno o to. Dość często leci w telewizji. Mowa o „Planecie
Skarbów”. Klasyczna historia młodego półsieroty który w poszukiwaniu przygody i
lepszego życia
Książka. Znów odbiegnę od
klasyki. Coś co czytałam dość dawno temu. 13-letnia ja uwielbiała tą serię. „Wampiraci” autorstwa Justina Sompera.
Opowiada historie rodzeństwa- Grace i
Ostatni punkt programu. Gra
komputerowa. Sama niezbyt często grywam, jestem raczej typem, który woli zająć
miejsce obok gracza i zajadając chipsy udawać, że podpowiadam. Jednak w tą
gierkę grałam. „Piraci Nowego Świata”. Premierę miała w 2003 roku. Nie spodziewajcie się więc powalającej
grafiki i szokującej fabuły. Jesteś piratem. Masz zdobywać statki i miasta. Ta
dam. Mimo prostoty była naprawdę miłą odskocznią.
To zaś byłoby chyba wszystko na dzisiaj. Taka rozgrzewka
przed kolejnymi wpisami. Niedługo
będziecie mogli przeczytać rozdział pierwszy „Ceny pokoju”. Tymczasem… „Hej, ho!
Na umrzyka skrzyni / I butelka rumu / Hej, ho! Resztę czas uczyni /I butelka
rumu”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz