wtorek, 22 listopada 2016

Świat potrzebuje bohaterów part 4

Tygodniowe opóźnienie , ale w zamian dwie nowe postacie.
Miłego czytania ;)
_________________________________________________________
-Znowu płakałaś prze sen-odezwała się spokojnie postać nad nią. Dopiero teraz dziewczyna uświadomiła sobie , ze przykłada broń do gardła mężczyzny mającego około 23 lat. Jasne włosy swobodnie opadały mu na ramiona, zielone oczy patrzyły na nią z mieszaniną uczuć, wąskie usta wygięły się w uśmiechu.  Cienka biała blizna znaczyła jego policzek, wyraźnie odznaczając się na opalonej skórze.
-Aki!-zawołała dziewczyna z mieszaniną ulgi i urazy.-Ile razy powtarzałam , żebyś się tak nie skradał?-spytała opuszczając sztylet.
-Parę razy chyba się zdarzyło-odparł ten a uśmiech na jego twarzy poszerzał.
-Najwidoczniej za mało-westchnęła Natasha przewracając oczami- Kiedy wróciłeś?
-Jakąś godzinę temu.-powiedział po czym pocałował ją , a gdy odwzajemniła pocałunek przyciągnął ją bliżej siebie. Dziewczyna chciała zapytać jak minęła mu podróż. Czy wszystko się udało.  Ale jego ciepłe usta szybko przekonały ją , że rozmowa może poczekać. Że jest o wiele lepszy i bardziej przyjemny sposób na spędzenie wspólnie czasu po długiej rozłące.
**
Obudziła się gdy słońce stało już wysoko na niebie a jego promienie ogrzewały całe wnętrze jej mieszkania. Czuła obok siebie równy, miarowy oddech Akiego. Fakt ten połączony z wspomnieniem minionej nocy, wywołał na jej twarzy uśmiech. Przekręciła się na drugi bok by spojrzeć na blondyna. Mocno zarysowana szczęka , blizna zdobiąca policzek. Jasne włosy okalające jego twarz. Wymyślny tatuaż na piesi przedstawiający sokoła pikującego w stronę płonącej czaszki. Wszytko wyglądało dokładnie tak samo jak wtedy gdy trzy miesiące temu wyjechał w interesach.
Machinalnie zaczęła wodzić palcem po czarnym atramencie w jego skórze. Aki był jedyną osobą której pełni ufała. Mogło to wydawać się dziwne biorąc pod uwagę czym się zajmował. Był przecież  przemytnikiem i szpiegiem. Jeśli chciałeś zdobyć jakieś informacje wystarczyło się do niego zgłosić posiadając przy sobie wystarczającą ilość nacji. Potrafił dowiedzieć się wszystkiego. Nie ważne jak tajne były to informacje. Właśnie w ten sposób się poznali. Musiała skorzystać z jego usług. W zamian wyświadczyła mu przysługę. I tak to się zaczęło. Razem tworzyli niepowtarzalny duet.  Zarówno w pracy jak i poza nią. Wspólnie byli w stanie dokonać niemal wszystkiego.
-O czym ty tam znowu myślisz, co?-spytał, kładąc swoją dłoń na jej. Spojrzała prosto w jego zielone oczy, uśmiechając się.  Nawet nie zauważyła kiedy się obudził.
- Zastanawiam się czy nie przywiązać cię do łóżka, byś w najbliższym czasie go nie opuścił.-odparła nie odrywając od niego spojrzenia.
-Z chęcią bym tu został, ale muszę dokończyć zadanie. Myślę jednak, że wieczorem tu wrócę i może powtórzymy zabawę z wczoraj?-zaproponował z szelmowskim uśmieszkiem.
-Wieczorem pewnie będę w „Czerwonej Grocie” . Od kilku dni  kręci się tam ktoś kto koniecznie chcę mnie zatrudnić….A jeśli będzie dobrze płacił to może będę mogła sobie zrobić wakacje po tym zleceniu.-wyjaśniła  kładąc się na brzuchu.
-Może uciekniemy gdzieś razem-zaproponował  wstając i zaczynając kompletować swój strój –Tradycyjna podmiana?
-Jeśli zdążysz, to tak. Jeśli nie… No cóż,  poradzę sobie sama. –zapewniła nie odrywając od niego spojrzenia.
-Postaram się. Ale wiesz co jest pewne? Stawiam kolacje-po tych słowach uśmiechnął się i pocałował ją na pożegnanie.
***
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi  wyszła z swojego mieszkania. Miała z sobą swoje podstawowe uzbrojenie oraz , jak zwykle założyła bluzę dzięki której ukrywała swoją płeć.  Chciała mieć to spotkanie jak najszybciej za sobą. Nigdy nie lubiła momentów gdy dostawała zlecenia.  Zleceniodawcy zawsze próbowali się usprawiedliwiać…. Ale ich powody tak naprawdę wcale jej nie interesowały. Jeśli dostała zlecenie by kogoś zabić, zapłacono jej odpowiednią kwotę i był to ktoś z wewnętrznego kręgu-nie wahała się. Nie przyjmowała jedynie zleceń na dzieci lub głowę rodziny wielodzietnej. Oczywiście poza morderstwami dostawała także inne zlecenia. Najczęściej kradzieże. Rzadziej podpalenia czy tortury lub inne groźby.  Nie był to sposób na życie z jakiego była dumna. Ale była w tym dobra.  Poza tym w ten sposób była pewna , że jej przeszłość pozostanie jedynie przeszłością.
-Przyszedł już?-spytała barmana gdy tylko weszła do środka.
-Nie. Ale powinien być za chwilę. Zajmiesz to miejsce, co zwykle?-upewnił się mężczyzna.
-Tak…Jeśli Aki przyjdzie przed nim przyślesz go do mnie , dobrze?-poprosiła, po czym udała się w stronę stolika ukrytego w cieniu, w rogu pomieszczenia. Usiadła tak by za plecami mieć ścianę , a przed sobą widok na całe pomieszczenie. Doskonale wiedziała, że jej twarz jest teraz ukryta w cieniu, a jej potencjalny  rozmówca  mógłby dostrzec jedynie jej usta i podbródek.
***
-Daleka droga przed nami?-spytała dziewczynka. Zbliżało się południe. A oni szli bez przerwy niemal od świtu.  Widać było, że jest zmęczona, ale nie narzekała. Nigdy nie narzekała.
-Jeszcze chwila i będziemy na miejscu. Gdy wejdziemy na to wzgórze będzie już widać cel naszej podróży.-odparł spokojnie mężczyzna. Po nim nie było widać ani trochę zmęczenia. Ale On był przyzwyczajony do życia w drodze. Dla niej zaś na pewno była to najdłuższa wędrówka w dotychczasowym życiu.
Nie spytała o nic więcej, choć w jej głowie rozbrzmiewały setki pytań. Milczała. Wiedziała, że odpowiedzi  przyjdą z czasem.  To właśnie mężczyzna w niej doceniał.  Że mimo ciekawskiej natury i młodego wieku miała też w sobie cierpliwość dzięki której potrafiła czekać na to by odpowiedzi uzyskać we właściwym czasie.  Chwilę później byli już na szczycie wzniesienia. Stanęli obok siebie, ramie w ramie a wtedy mężczyzna pokazał jej mały dworek który kiedyś zapewne był przepiękny, ale czas odcisnął na nim swoje piętno. Przed budynkiem, widziała ogród warzywny  oraz manekiny które niewątpliwie służyły do treningów.
-Oto miejsce którego choć nie nawykłem nazywać domem, ale najbardziej mi go przypomina-wyznał, obejmując ją ramieniem- Miejmy nadzieje , że ten mały nicpoń przygotował nam jakiś obiad. Jestem głodny niczym wilk. –po tych słowach ruszył przed siebie, nie dając jej czasu na napawanie się widokami.
Przeszli zaledwie kilka kroków zanim jakaś postać wyskoczyła z lasu z bojowym okrzykiem, rzucając się na mężczyznę. Jednak on zdawał się być na to przygotowany. W kilka sekund powalił ją na ziemię, ukazując , że osobą która zaatakowała mężczyzna był młody chłopak. Wyglądał na niewiele starszego od Natashy. Mógł mieć jakieś 15-16 lat, nie więcej.  Krótko ścięte brązowe włosy i oczy w odcieniu takim samym jak mech tuż po deszczu idealnie do niego pasowały. Wyraźna blizna która przecinała jego łuk brwiowy była tak charakterystyczna , że dziewczynka wiedziała, że to dzięki niej zawsze będzie go rozpoznawać.
 -A oto właśnie mój drugi uczeń. Natasho poznaj Michaela- powiedział mężczyzna pomagając młodzieńcowi wstać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz